Opowiadanie dla dzieci cz. 6

Samo opowiadanie jednak, chociażby i zastosowane do indywidualności dziecka, nie wywrze wielkiego wpływu, jeśli opowiadający nie będzie posiadał niezbędnych warunków. Wychowawczyni odtwarza sobie najpierw we własnym umyśle powiastkę jako całość, przerabia ją w miarę potrzeby i dopiero wtedy przystępuje do opowiadania. Opowiadać powinna z całym przejęciem, tak, jakby mówiła o rzeczach dla siebie bardzo ciekawych i doniosłych. Nie same słowa grają tu ważną rolę: spojrzenie, wyraz twarzy, głos — wszystko winno przybrać należyty wyraz. Radość, jaką chcemy wypowiedzieć, nie będzie dla dziecka zupełnie zrozumiała, jeżeli jej odblasku nie ujrzy w naszych oczach i wesoło uśmiechniętej twarzy. Mimiką często opowiadający więcej powie, niż słowami. Że tak jest rzeczywiście, potwierdzi każdy, kto w towarzystwie dzieci przebywał i przyglądał się zasłuchanej gromadce: wzrok coraz pilniej zwracają ku opowiadającemu, coraz bliżej przysuwają się, ażeby śledzić wyraz jego twarzy, – a na swojej, jak na instrumencie najczulszym, oddają całą treść opowiadania. Raz iskrzą się im oczęta, to znowu łzą nabiegają, a usta do płaczu się ułożą, to wzruszenie tamuje oddech, to spokój i błogość rozjaśnia oblicze; rzesza młodziutkich słuchaczy przeżywa wszystko wraz z bohaterami powieści.

One Comment
  1. Reklama
    |