Pogadanki moralne, obyczajowe i historyczne cz. 10

Wiadomość o zwycięstwie pod Racławicami rozeszła się po całym kraju. Na tę radosną nowinę uderzono we wszystkie dzwony kościelne, odprawiano nabożeństwa, dziękując Panu Bogu za zwycięstwo.

Imię Tadeusza Kościuszki stało się sławne, a dziś małe dziecko wie, kto był Tadeusz Kościuszko, wie, że był najlepszym wodzem i wie, dlaczego ma na sobie sukmanę, a na głowie krakuskę.

Ale Kościuszko nie tylko był dobrym wodzem i nie tylko bronił Polski, był też bardzo dobrym i uczynnym człowiekiem, rad był obronić każdego biedaka, nie było takiego nieszczęśliwego, któremu by Kościuszko nie starał się dopomóc. Nawet, gdy był już stary, wyjeżdżał konno na spacer i jechał tam, gdzie byli najbiedniejsi ludzie, każdemu wiózł jałmużnę. W końcu koń tak już znał zwyczaje swego pana, że tylko gdzie dojrzał jakiego starca obdartego, kalekę lub żebraka —to sam przed nim stawał, czekając, aż jego pan obdarzy biedaka jałmużną. Gdy już w późnej starości zmarł Kościuszko, opłakiwali go gorąco ubodzy ludzie, opłakiwała go cała Polska, że straciła swego Naczelnika, który tak kochał i bronił ojczyzny.

W wielu miastach postawiono mu pomniki, a u stóp ich składano wieńce. W Krakowie pomyślano inaczej: „Dla takiego wodza, jakim był Kościuszko, trzeba wystawić pomnik inny, taki, by każdy mógł weń włożyć nieco swojego trudu”. I postanowiono usypać kopiec.

Każdy człowiek, czy to młody, czy stary, bogaty, czy biedny przywiózł taczkę ziemi i wysypał na miejsce obrane. Długo tak zwozili, aż powstał duży, bardzo duży kopiec, wyższy, niż najwyższe drzewo. A na samej górze położono duży kamień, na którym napisano: „Tadeusz Kościuszko”. Gdy pojedziecie kiedy do Krakowa, to zobaczycie ten duży kopiec i przypomnicie sobie, kto to był Tadeusz Kościuszko. (Parę dni później urządzamy uroczystość im. Kościuszki).

One Comment
  1. Reklama
    |